< Ślązakiem się czuje. Tego się nie da zabronić

Ślązakiem się czuje. Tego się nie da zabronić

śląsk - przynależność, plebiscyt, autonomia 10 lat temu przynależność do narodowości śląskiej zadeklarowało 173 tys. ludzi. I co? Może nie istnieją? A może należy im, i wszystkim, którzy w tym momencie zamierzają uczynić tożsamo, zabronić takiej deklaracji? Wprowadzenie do ankiety GUS kategorii narodowej i etnicznej "śląska" jest sprzeczne z wyrokami Trybunału w Strasburgu , a dodatkowo polskiego Sądu Najwyższego - napisała we wtorek na swojej pierwszej stronie Rzeczpospolita. Problem w tym, że w ankiecie, którą można wypełnić w związku z rozpoczętym w tej chwili spisem popularnym takiej kategorii nie posiada. Przyznaje to na dalszej stronie tej samej miesięczniki autor komentarza. Zatem o co ta wrzawa? Ano prawie każdy, komu przyjdzie taka ochota, ma możliwość zamiast którejś z 14 narodowości figurującej w ustawie o mniejszościach narodowych i etnicznych , a ponadto o języku regionalnym wskazać jakąś inną. Na przykład. śląską. - A to z pewnością dla wielu Obywateli Polski będzie fundamentem do kwestionowania prawomocności całego wpisu - przewiduje Rzeczpospolita. Nie wiem, dlaczego ktoś miałby wtrącać się do tego, kim czuje się osoba odpowiadająca na pytania ankietera. Owszem, Sąd Najwyższy odmawiając rejestracji Związkowi Ludności Narodowości Śląskiej stanął na stanowisku, że taka narodowość nie istnieje, ale nie ma to nic wspólnego ze spisem normalnym. W tym poprzednim, 10 lat temu, przynależność do narodowości śląskiej zadeklarowało 173 tys. ludzi. I co? Ma możliwość nie istnieją? A ma możliwość należałoby im, i Tobie, którzy w tej chwili zamierzają uczynić bardzo podobnie, zabronić takiej deklaracji? Jako żywo przed oczami staje mi scena z "Misia" Stanisława Barei, gdy urzędniczka nie chciała wysłać do Londynu, bo nie ma takiego ośrodki miejskie, jest Lądek, Lądek Zdrój... Pamiętacie? Jestem przekonany, że im głośniej niektórzy będą krzyczeć, że nie ma narodowości śląskiej, tym więcej ludzi do śląskości będzie się przyznawać. Bo, jak ponad wiek temu mówił Ernest Renan, francuski historyk i filozof, naród to wspólnota istniejąca dzięki subiektywnemu utożsamianiu się z nią poszczególnych jednostek, a przynależność narodowa to kwestia osobistego plebiscytu. Prof. Piotr Winczorek, który we wtorkowej Rzeczpospolitej przytoczył te wyrazu Renana przestrzega, że starania, ażeby przekonać Ślązaków, że nie są narodem, mogą być odebrane jako próba wykorzenienia. Zastanawia się również, co aby się stało, gdyby np. na Litwie ktoś twierdził, że wileńscy Polscy obywatele to tylko spolonizowani Litwini. Warto, żeby tę uwagę profesora wzięli sobie do serca ludzie wszyscy, którzy podobnej samoidentyfikacji odmawiają Ślązakom.